Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno w moim
pokoju. Przeciągłam się ziewając, usiadłam na łóżku spoglądając na budzik
stojący na szafce nocnej. 11:26. Jak dobrze, że dziś sobota. Wstałam z łóżka,
otworzyłam okno by trochę świeżego powietrza wpadło do pokoju. Podeszłam do
szafy wyciągając z niej czystą bieliznę, czarne spodenki i białą bluzkę na
ramiączkach. Weszłam do łazienki w celu wzięcia szybkiego orzeźwiającego
prysznica. Kiedy skończyłam, starannie się wysuszyłam, ubrałam, umyłam zęby i
zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół w chodząc przy okazji do kuchni.
Zrobiłam sobie kanapkę. Zjadając ją spojrzałam na wyświetlacz mojej komórki.
11:57. O 12:30 jestem umówiona z Patty. Zjadłam szybko kanapkę popijając
sokiem. Włożyłam naczynia do zmywarki po czym ruszyłam do drzwi frontowych.
Zanim wyszłam założyłam jeszcze białe, płytkie trampki na stopy i wyszłam.
Szłam wolnym krokiem po chodniku patrząc tylko na koniuszki
swoich trampek.
Westchnęłam cicho. Tata znów musiał jechać do Los Angeles w
sprawie tego kolesia, którego cieszy cierpienie innych ludzi. Podobno uciekł z
zakładu dla psychicznie chorych. Nazywa się chyba Hemmingston albo Hemmings.
Nie jestem pewna. Tata nie widział go jeszcze na oczy. Miał się z nim zobaczyć
2 tygodnie temu, ale 2 dni przed tym spotkaniem, uciekł.
Nagle poczułam uderzenie, a potem upadek na beton.
Spojrzałam do góry i zobaczyłam chłopaka mniej więcej w moim wieku, może trochę
starszy. Miał blond włosy, niebieskie oczy i charakterystyczny, czarny kolczyk
w wardze. Patrzał na mnie zdezoriętowanym wzrokiem.
- Patrz jak łazisz. – Warknęłam na niego powoli wstając z
ziemi i otrzepując spodnie.
Uśmiechną się do mnie z kpiną.
- Raczej ty powinnaś, nie patrzę przez całą drogę na swoje
buty i nie widzę świata po za nimi.
- To mogłeś mnie ominąć skoro mnie zauważyłeś. – Zmrużyłam
na niego oczy. Jedno słowo : DUPEK !
- Może chciałem specjalnie na ciebie wpaść. – Przybliżył
swoją twarz do mojej.
Spojrzałam na niego jakby miał dwie głowy.
- To znajdź sobie inną osobę do wpadania na nią, a teraz
śpieszę się. – Ominęłam go i poszłam w kierunku.
- Jestem Luke! – Usłyszałam jego głos.
Odwróciłam się przez ramie.
- Jimina – Odkrzyknęłam.
Doszłam do kawiarni, w której mam spotkać się z Patricią.
Weszłam do środka i od razu do moich nozdrzy dostał się zamach świeżej kawy i
szarlotki. Zaciągnęłam się tym zapachem uśmiechając się lekko. Kocham tą
kawiarnie. Jest prosta, ale ma coś w sobie magicznego. Beżowe ściany ozdobione
różnymi obrazami, stoliki z ciemnego drewna z białymi obrusami, małe wazony z
żonkilami postawione na stolikach i barze.
Rozejrzałam się po kawiarni i zobaczyłam moją przyjaciółkę
zawzięcie piszącą do kogoś.
Podeszłam do niej odsuwając sobie krzesło, usiadłam na nim.
Spojrzałam na nią z uśmiechem.
- Cześć.
Spojrzała na mnie odwzajemniając gest.
- Hej. – Odłożyła telefon na stolik.
Po chwili mina jej zrzedła ukazując lekki lęk.
- Patti, co się stało? – Z marszczyłam brwi.
Westchnęła cicho.
- Martin jest w szpitalu.
- O Boże! Co się mu stało? – Otwarłam szeroko oczy.
- Został przez kogoś brutalnie skrzywdzony. Cud, że jeszcze
żyje. – Spuściła wzrok na swoje palce. Pojedyncza łza popłynęła po jej
policzku.
Kelnerka w białym fartuszku podeszła do nas, przerywając nam
naszą rozmowę.
- Co podać? – Uśmiechnęła się do mnie.
Spojrzałam na nią.
- Kawę z mlekiem.
Skinęła głową i odeszła od naszego stolika.
- Wiesz może, kto to zrobił? – Zwróciłam się do mojej
przyjaciółki.
Spojrzała na mnie z pod rzęs
- Pamiętasz jak twój tata mówił o tym chłopaku, co uciekł z
tego psychiatryka? – Skinęłam głową – To on mu to zrobił. – Szepnęła - Nazywa
się Luke Hemmings. -
Cześć! Jak już pisałam, od razu dodałam rozdział. Mam
nadzieje, że wam się podoba. J
Bardzo bym liczyła na komentarze są bardzo motywujące, bo
dzięki temu wiem, że ktoś czyta to co pisze J. Rozdział jest krótki,
ale postaram się dodawać je dłuższe. J Jeśli możecie, to
rozgłaszajcie o moim fanfictonie, byłabym wam za to ogromnie wdzięczna! J
Do następnego! J - Asia xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz